Strona główna > Na wesoło / Spaß, Nauka języka niemieckiego / Deutsch lernen > Jazda na gapę jako terapia? Wywiad z psychologiem Bartkiem Tomaszewskim

Jazda na gapę jako terapia? Wywiad z psychologiem Bartkiem Tomaszewskim

D.B.:

Panie Tomaszewski, ostatnimi czasy słyszy się o
najrozmaitszych rodzajach terapii: Hipoterapia, Delfinoterapia,
Bajkoterapia, Biblioterapia. Pan jest znany z systematycznej
jazdy na gapę wraz ze swymi pacjentami. Co się za tym kryje?

B.T.:

Przychodzą do mnie głównie młode osoby
cierpiące na ADHD. Problemem dla nich jest,
by koncentrować się przez dłuższy czas i dzięki
temu osiagać cele i związane z tym poczucie spełnienia.

D.B.:

Receptą na co jest jazda bez biletu?

B.T.:

Udana jazda na gapę wymaga uwagi, koncentracji i
systematycznego przestrzegania pewnych reguł gry. Każda jazda
jest w rzeczywistości oszczędnością rzędu przynajmniej 2,40
zł. Moje doświadczenie z młodymi ludźmi pokazuje: Udana jazda
na gapę wzmacnia zdolność koncentracji, poczucie własnej
wartości i sprawia frajdę.

D.B.:

Jak przygotowuje Pan pacjentów na jazdę bez biletu?
Jak przebiega ten proces?

B.T.:

Moi młodzi pacjenci otrzymują najpierw małe
szkolenie, w którym uczą się, czego należy przestrzegać.
Później wchodzimy do akcji.

D.B.:

Jeździ pan wspólnie z pacjentami?

B.T.:

Oczywiście, pierwsze jazdy przeprowadzamy razem. Na
początku jeździmy tylko kilka przystanków w podmiejskich
autobusach, gdzie nie kontroluje się tak często. Pacjenci mają
za zadanie obserwować uważnie wsiadających
podróżnych i odpowiednio reagować.

D.B.:

Na co zwraca uwagę nastawiony na sukces gapowicz?

B.T.:

Jest szereg reguł. Po pierwscy bardzo ważnym jest
posiadanie w zanadrzu biletu I stanie w pobliżu
kasownika lub drzwi – na wypadek wejścia kontrolerów.
Ważnym jest, by nie podejmować ryzyka. Jeśli jest się
niepewnym, lepiej skasować albo wysiąść.
Nawet jednak gdy ma się pecha i kontrolerzy są
na pokładzie, nie wszystko jest stracone. Doświadczeni gapowicze
sięgają natychmiast po komórkę i do kogoś dzwonią. Prowadzi
się taką rozmowę głośno i teatralnie, kontroler na pewno nie
będzie przerywać, a skupi się na pozostałych pasażerach.
Czmychają na następnym przystanku.

D.B.:

Po czym rozpoznaje się kontrolerów?

B.T.:

Głównie rozpoznaje się ludzi po tym, że nie
są kontrolerami. Stanowią oni około 90 procent. Młodzi ludzie,
starsi ludzie, kobiety z torbami na zakupy, mężczyźni z
siatkami, osoby, które po wejściu siadają albo szukają miejsca
by usiąść. Nie pozostaje zbyt wielu kandydatów. Ważne jest,
uważać na mężczyzn. Według mojego doświadczenia pośród
kontrolerów zawsze jest jakiś mężczyzna.  Większość poznaje
się po jakimś czasie. Kiedy widzi się jakiegoś nowego
kontrolera (w tramwaju czy na przystanku, gdzie rejestruje dane
osobowe) ważnym jest by nie uciekać. Zawsze to wpajam moim
pacjentom.

D.B.:

Co pan przez to rozumie?

B.T.:

Doświadczony pasażer na gapę będzie aktywny,
kiedy widzi jakiegoś kontrolera. Przygląda mu się bliżej. W
pewnej mierze skrada się w jego pobliżu i stara się zapamiętać
jego twarz, ubranie. Gdy kontroler jest już “zeskanowany”,
nie przedstawia już większego ryzyka w przyszłości.

D.B.:

Zakładam jednak, że podczas Pańskich przejażdżek
z  pacjentami wcześniej kupuje Pan potajemnie bilet
albo posiada pan bilet miesięczny?

B.T.:

Nie, w żadnym wypadku!
Pełne ryzyko na równi z pacjentem. Żadnych wykrętnych sztuczek.

D.B.:

Jeździ Pan również prywatnie bez biletu?

B.T.:

Jestem od wielu lat pasjonatem jazdy na gapę.

D.B.:

Jak często był Pan łapany?

B.T.:

Ani razu.

D.B.:

Może Pan pogodzić jazdę na gapę ze swoim
sumieniem?

B.T.:

Właściwie nie, ale potrafię z tym żyć. Staram
się to widzieć jako grę, poniekąd jako mały zastrzyk
adrenaliny na codzień.

D.B.:

Czy terapeutyczna jazda na gapę jest brana pod
uwagę również dla innych ludzi?

B.T.:

Osiągnąłem dobre wynik z ludźmi z socjofobią i
lękowymi zaburzeniami. Chcę jednak zmotywoać każdego, by
przynajmniej czasem, jeździć na gapę. Wzmacnia to koncentrację
i zdolności percepcyjne w spokojnych, prawie nudnych czasach. Kto
wie, czy kiedyś nie nastąpią znowu inne czasy. Wielu śpi dziś
z otwartymi oczami. Trening uwagi na pewno nie zaszkodzi.

D.B.:

Co radzi Pan początkującym?

B.T.:

Wsiadajcie do tramwajów/autobusów, które są pełne
albo całkiem puste. One są nieatrakcyjne dla kontrolerów.
Jeździjcie w niedzielę, albo wieczorami po 21; jeździjcie
autobusami/tramwajami, które kursują na peryferiach;
wsiadajcie kilka przystanków przed stacją końcową.
Poświęcajcie szczególną uwagę przystankom, na których
zatrzymuje się wiele tramwajów/autobusów (punkty węzłowe).
To są punkty przesiadkowe kontrolerów. Pozwólcie sobie
czasem na kupno biletu i cieszcie się jazdą.

 D.B.:

Panie Tomaszewski, dziękuje bardzo za rozmowę.

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: